piątek, 31 stycznia 2014

od Ingine:


Jestem w watasze od niedawna i...podoba mi się tu! Poznałam już calusieńkie tereny watahy i wszystkich członków. Na razie najbardziej zaprzyjażniłam się z Niką ale kto wie? Może to grono się powiększy. Dziś rano obudziłam się w swojej jaskini i poczułam, że muszę się przejść.
 Przeszłam koło jaskiń innych wilków i spostrzegłam, że wszyscy jeszcze śpią.
 Nie dziwiło mnie to. Za parę chwil miał być wschód słońca. Postanowiłam popatrzeć na niego z nad jeziora. 
Na miejscu byłam jakieś 10 minut potem. Nie spieszyłam się, wiedziałam, że mam jeszcze czas. Usiadłam na trawie koło brzegu i wdychałam ożeżwiające powietrze nadciągające z nad wody. Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie jak to 
miło by było teraz popływać ale...Otworzyłam oczy i zderzyłam się z rzeczywistością. Przecież ja nie umiem pływać. Nigdy się do 
tego nie przyznaję ale naprawdę boję się wody. Lubię w niej stanąć do połowy łapy ale nie dalej. 
Nie umiem pływać i boję się wody. Trudno, taka jestem. Z tymi rozmyśleniami złapał mnie wschód. Był niesamowity. 
http://www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/106814_zachod_slonca_morze.jpg
Wzięłam głęboki oddech i patrzyłam urzeczona widokiem. 
Nie usłyszałam przez to jak zaszeleściły trawy za mną i zza nich wyszedł cień. Nie widziałam kto to bo stał w cieniu drzewa. Momentalnie wstałam i przybliżyłam się do cienia. Usłyszałam podniesienie łapy i cień wyszedł z kryjówki. Stałam jak wryta i patrzyłam jak zielone oczy 
wpatrują się we mnie z figlarnym uśmiechem na pysku. W końcu wilk wyszedł z cienia cały. Była w takich 
kolorach jak...ja! Czułam przy nim takie...taką...więź! 
Dziwną, nie zidentyfikowaną więź.
-Witaj śliczna! Co się sprowadza do mojego królestwa?- zapytał i poszedł
 przed siebie czyli za mnie.
-Cóż, jestem na terenach swojej watahy więc to raczej ja powinnam cię o to spytać.- odpowiedziałam obracając się pyskiem do niego. Usiadł i patrzył na mnie z przekrzywioną głową. 
-Hm, w takim razie przepraszam. Nie wiedziałem, że to czyjeś
 tereny. Ale nie widziałem cię tu wcześniej. Zdradzisz mi swoje imię?- zapytał 
-Jestem...Jade (Dżejd).- skłamałam ale nie byłam co do niego przekonana.
-Hmhmhmhmhmhmhmh- zaśmiał się mrucząc- Uwielbiam kiedy kłamiesz.- odpowiedział rozbawiony tylko... skąd wiedział że kłamię i dlaczego powiedział to tak, jakbyśmy się znali.
-Dlaczego tak uważasz?- zapytałam podnosząc brew
-Och, no błagam. Dlaczego? Dlatego, że wiem i tyle. Masz na imię Ingine a nie Jade. 
Wiem o tobie wszystko kochana.- powiedział zalotnie
-Nie podoba mi się to.- odsunęłam się od niego. Nie podobał mi się jego ton a tym 
bardziej to, że przysunął się do mnie tak, że nasze pyszczki dzieliły tylko małe centymetry.
-Naprawdę? A mi tak.
-Wystarczy. Idę i nie próbuj iść za mną. Jeżeli to zrobisz moja wataha...- zaczęłam mu grozić
-Hahahahahahahahaha- wybuchnął śmiechem- Twoja wataha nic nie zrobi. Wiesz czemu? Bo tylko ty mnie widzisz.- powiedział z uśmiechem. Jak to tylko ja? Przecież...Zaraz, może ja dalej śnię? Obudzę się i go nie będzie. 
-Nie to nie sen. Choć pewnie większości wader takie rzeczy śnią się co noc.- popatrzył na siebie z góry i błysnął uśmiechem.
-O matko. Ale dupek z ciebie.- orzekłam i ruszyła w swoją stronę.
-Heeeeeeej, zostawiasz mnie?- wrzasnął za mną i zagrodził mi drogę, nawet nie wiedziałam kiedy.

-Tak, nic tu po mnie. Nie zadaję się z takimi jak ty.- powiedziałam lekko zdenerwowana jego natarczywością.
-Nie chcesz poznać mojego imienia?- zapytał ze wzrokiem wbitym we mnie. Nagle oprzytomniałam. Faktycznie. Nawet nie wiem jak ma na imię. Wywróciłam oczami i przysiadłam, czekając na odpowiedz.
-Zgaduj. Na pewno wiesz. - powiedział wracając do formy "cwaniaczka".
-Nie, nie wiem. Mów, albo idę i nie wrócę.-powiedziałam stanowczo.
-Och, jak ja lubię jak się denerwujesz!- powiedział podekscytowany.
-Ohhhhhhhhhhhhhhhhh! Przestań wreszcie i gadaj!- wrzasnęłam. Miałam dość całego tego cyrku.
-No dobrze, już mówię. Nie zniosę tego, jeśli mnie zostawisz. Moje imię brzmi...Kivuli.- powiedział z wyższością.
-Łał, świetnie. Mogę iść?-zapytałam markotnym tonem i przewróciłam oczami.
-Jak to, nie chcesz mnie poznać, dowiedzieć się dlaczego się tak nazywam?- pytał zdenerwowany.
-Jak widać, nie jestem jedną z tych wader które mdleją 
na twój widok. Bardzo mi przykro. Żegnaj.- powiedziała i ruszyłam dalej. Słyszałam jak idzie za mną przez całą drogę do watahy. Wiedziałam, że nikt go nie widzi bo jak zapytałam 
Niki czy ktoś za mną idzie odpowiedziała, że nie i spytała czy ktoś mnie śledził, że się tak boję. Zaprzeczyłam i ruszyłam w stronę swojej jaskini. Chciałam się zdrzemnąć bo byłam dziwnie senna.
 Weszłam do jaskini ale on dalej tu był.
-O ranyyyyyyy! Możesz sobie pójść?! -zapytałam zła. To nie było przyjemne wiedzieć, ze ktoś za tobą idzie, nie możesz go przegonić i w dodatku nikt go nie widzi tylko ty.
-Oczywiście, że nie!- powiedział spokojnie
-A to niby czemu?!
-Bo jestem twoim aniołem stróżem.- powiedział beznamiętnie i przysunął się do mnie.
CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz